Wyróżnienia

Trzecie miejsce w konkursie Podium na serwerze Republiki WWW

Bannery

Gmina Tarnowo Podgórne Forum mieszkańców Gminy Tarnowo Podgórne Sąsiadka - Czytaj - bezpłatne pismo Gminy Tarnowo Podgórne Bezpłatna Gazeta Gołąbek TarNowa Kultura - Informator Gminnego Ośrodka Kultury SEZAM Gminny Ośrodek Kultury SEZAM Nakarm głodne dziecko - wejdz na stronę www.Pajacyk.pl BYKOM-STOP - Poprawna pisownia i ortografia w Internecie Valid XHTML 1.0!

Kontakt

lusowo@lusowo.info.pl

Sąsiadka-Czytaj - 02/2006

Z ZEBRAŃ WIEJSKICH, WÓJTA WNIOSKÓW KILKA

Początek nowego roku to nie tylko okres karnawału, zabaw, spotkań noworocznych i zimowych atrakcji . Tradycją w Gminie Tarnowo Podgórne jest, że w styczniu i lutym odbywają się zebrania mieszkańców, organizowane przez sołtysów i rady sołeckie. W tych spotkaniach uczestniczą radni, oczywiście także wójt gminy. Zebrania w większości miejscowości już się odbyły, mogę zatem pokusić się o ich omówienie, o przedstawienie pewnego podsumowania.

W programie każdego z zebrań było sprawozdanie z działalności rady sołeckiej w minionym roku i plan zamierzeń na rok bieżący. Dokonywano także podziału środków do dyspozycji sołectw, które w tym roku wzrosły do 5000 złotych dla sołectw małych (takich jest 12) oraz 5 złotych na mieszkańca dla sołectw: Baranowo, Lusowo, Przeźmierowo i Tarnowo. Przez głosowanie zebrani decydowali o przeznaczeniu tych pieniędzy. Z satysfakcją odnotowuję, że w wielu sołectwach pieniądze te były przeznaczane na sport i rekreację, jak również na zakupy inwestycyjne, wyposażenie świetlic, jako trwała cegiełka w rozwój miejscowości.

Pierwsze spostrzeżenie nasuwa się takie, że spotkania te są coraz lepiej przygotowywane przez sołtysów i rady sołeckie, informacja o terminach jest szeroko przedstawiana w gablotach, lokalnej prasie, podczas ogłoszeń parafialnych, w tym roku po raz pierwszy także na stronie internetowej gminy www.tarnowo-podgorne.pl. Jednakże tuż obok jest stwierdzenie, że zebrania te wywołują coraz mniejsze zainteresowanie mieszkańców, w wielu miejscowościach nie było wymaganego minimum liczby mieszkańców, zebranie trzeba było przeprowadzać w drugim terminie, po statutowym upływie pół godziny. Myślę, iż powodem niskiej frekwencji na zebraniach jest odmienny niż dawniej sposób załatwiania spraw, które dotyczą mieszkańców. Z przedstawieniem bolączek nie czeka się na wiejskie zebranie, problemy są likwidowane na bieżąco, kontakt z wójtem może być każdego dnia, czy to w bezpośrednim spotkaniu, poprzez rozmowę telefoniczną, lub przedstawienie problemu pocztą elektroniczną. W latach 90-tych, gdy zaczynałem działalność publiczną jako radny gminy, spotkania z wójtem sprowadzały się do długiej listy zażaleń i zapytań o sprawy sublokalne. W tegorocznych spotkaniach mieszkańców interesowały także sprawy strategiczne, przyszłościowe.

Zdecydowanie mniej wniosków dotyczyło stanu dróg. Był to, jak mniemam, skutek działań gminy, gdy w ubiegłym roku wiele dróg uzyskało utwardzoną nawierzchnię, w każdej miejscowości powstały nowe ciągi drogowe. Nie sygnalizowano problemów z zaopatrzeniem w wodę, gaz, telefony, energię elektryczną. Pozostała jeszcze do zrealizowania budowa kanalizacji we wschodniej części gminy. Ta bolączka też niebawem powinna być zlikwidowana, właśnie trwa przetarg na wyłonienie wykonawcy tego zadania, mam nadzieję, że wiosną podpiszę kontrakt na budowę.

Ciągle jest wiele wniosków dotyczących bezpieczeństwa, szczególnie na drogach. Lepsze nawierzchnie dróg, coraz większa liczba pojazdów, spora grupa piratów drogowych, rowerzyści bez świateł, piesi bez opasek odblaskowych, to zagrożenia, z którymi trzeba się zmierzyć. Przekraczanie prędkości w obszarach zamieszkania wskazywano jako zagrożenie największe, równocześnie świadczące o niskiej kulturze kierowców, w zdecydowanej większości nas, mieszkańców. Patrol z radarem, który ustawił się na ulicy Krańcowej w Przeźmierowie, w ciągu godziny wyłapał jedenastu kierowców, którzy przekroczyli prędkość. Ośmioro z nich było mieszkańcami tejże ulicy. Ten fakt nie wymaga komentarza.

Wielu dyskutantów poruszało tematy przyszłościowe. Sporo pytań dotyczyło planowanej obwodnicy, która przetnie naszą gminę; według najnowszych wiadomości jeszcze w tym roku ma się rozpocząć wykup gruntów i projekt techniczny drogi, która umożliwi bezpośrednie połączenie z autostradą A-2 i odciążenie dróg lokalnych, niemiłosiernie teraz rozjeżdżanych przez TIR-y i ciężkie wozy ze żwirem. Pożądaną przez wielu mieszkańców jest obiekt pływalni, nie każdy ma warunki, by wybudować sobie przydomowy basen. Chciałbym poinformować mieszkańców, że od kilku miesięcy trwają negocjacje, w wyniku których być może powstanie w naszej gminie także miejsce do wodnej rekreacji. Ponieważ kilka wcześniejszych prób budowy pływalni zakończyło się niepowodzeniem, na razie, aby nie zapeszyć, nie będę zdradzał szczegółów, jestem jednakże optymistą.

Kolejna uwaga w związku z zebraniami wiejskimi to niemal zerowe uczestnictwo mieszkańców nowych osiedli. Wyjątkiem są Chyby, gdzie mieszkańcy Zielonego Osiedla włączyli się czynnie w życie gminy. W Przeźmierowie, Tarnowie, Lusowie z nowych osiedli nie było nikogo. Może ci mieszkańcy nie mają już problemów, a może nie chcą integrować się z większością, może słowa: wioska, sołtys, mają w tych osiedlach znaczenie pejoratywne?

Dla mnie każde spotkanie z mieszkańcami gminy jest cenne, ze względu na możliwość bezpośredniego zetknięcia się z problemami i uwagami, podnoszone inicjatywy, próbę wspólnego działania na rzecz poprawy jakości życia. Wszystkie postulaty skrzętnie zapisywałem, bym przy kolejnych spotkaniach mógł powiedzieć, że doczekały się realizacji. Mam ogromną satysfakcję, a równocześnie doładowanie impulsami do dalszej pracy, gdy wspólnie przyjęte zamiary można było zrealizować, gdy moje działania są zbieżne z oczekiwaniami mieszkańców. Za wszystkie, przede wszystkim te krytyczne, uwagi szczerze dziękuję, umożliwią mi one dalszą efektywną pracę na rzecz społeczności, która obdarzyła mnie zaufaniem i wybrała swoim wójtem.

Kazimierz Marchlewski

POWSTANIE WIELKOPOLSKIE

Muzeum Powstańców Wielkopolskich i ich Dowódców w Lusowie publikuje zdobyte materiały, ich pierwsza część ukazała się w poprzednim wydaniu gazety.

"Rano, dnia 28.12.1918 r. pierwszy p. Zygmunt Pluciński daje znać p. Kopie o powstaniu w Poznaniu i o rozkazie z Kół Naczelnych gromadzenia wojska. Natychmiast wydano telefonicznie i przez umyślnych posłańców do okręgów rozkaz zbiórki Straży Ludowej i ochotnika do wsi Dopiewa na stację kolejowa. O godz. 6-tej wieczorem tegoż dnia najbliższy oddział zajął stację kolejową i telefony w Dopiewie, a o godz. 9-tej ca. 1000 ochotników było na miejscu. Wobec braku odpowiedniej ilości karabinów, starszych i poniżej lat 18-tu odesłano do domu z poleceniem, żeby byli gotowi na każde zawołanie. Pozostało ca. 600 powstańców, wszyscy byli wojskowi. Również zostało kilku starszych, którzy w żaden sposób do domu wrócić nie chcieli, między innymi ś. p. Antoni Styperek, gospodarz z Konarzewa, którego ojciec brał udział w powstaniu 1863 r.

Zapał i zrozumienie sprawy było tak wielkie, że kiedy nazajutrz oddziałowi wyjaśniono, że idziemy walczyć za Ojczyznę naszą, bez żadnych upewnień czy rodziny po poległych lub inwalidzi otrzymają zapomogę, że na to w żadnym razie liczyć nie możemy i jeżeli kto na to liczy, niech lepiej wróci do domu; dwóch czy trzech tylko się wróciło. Pozostali szli walczyć za swą Ojczyznę z odwagą i wiarą w sercu, że zwyciężą. Tacy byli ci powstańcy.

Powstańcom wyjaśniono, że z chwilą obecną są żołnierzami Rzeczpospolitej Polskiej; i podlegają przepisom wojskowym. Odział zorganizowano według okręgów w pięć kompanii i to:

1-szą kompanję tworzył okr. Dopiewsko- Fabiajanowski z d-cą p. Ant. Szyfterem z Wir,

2-gą kompanję tworzył okręg Rokietnicko - Tarnowski z d-cą p. Zygmuntem Plucińskim z Lusówka,

3-cią kompanję tworzył Stęszew - wieś z d-cą p. Witoldem Plucińskim z Trzebawia.

4-tą kompanję tworzyło miasto - Stęszw z d-cą p. Czesławem Sobczyńskim z Stęszewa.

5-tą kompanję (karabinów maszynowych) tworzyli wybrani fachowcy z wszystkich czterech kompanji z dowódcą p. Janem Marynowiczem , b. w. za. niem. nauczycielem z Chomęcic. Kompania ta uzbrojona w karabiny maszynowe, skompletowana została po pod Wolsztynem.

Dowódcą całego oddziału pozostał p. Andrzej Kopa z Trzcielina. Oddział dostał nazwę: Oddział wojskowy powiatu zachodnio - poznańskiego.

Z inteligencji stawili się do tego oddziału poza wyżej wymienionymi w pierwszym dniu: pp. Tadeusz i Mieczysław Obrębowiczowie z Skórzewa, ostatni z własnym samochodem do dyspozycji oddziału, Tadeusz Pluciński z Trzebawia, Stanisław Karol, Andrzej i Władysław Rzyscy z Krąplewa, Maciej Koczorowski i hr. Szłderski, pozostali czynni w Poznaniu; Leon Pluciński był czynny w Głównej Radzie Ludowej, p. Czapski z Modrza objął jako pierwszy Starostwo, Dr. Biały został czasowo w Stęszewie, jako jedyny lekarz med. Poza tymi tworzyli skład oddziału: włościanie, rzemieślnicy i robotnicy, a w kompani Stęszewskiej przeważnie kupcy i rzemieślnicy.

Jednak jak zwykle nie wszyscy się stawili, którzy powinni byli się stawić; dużo wolało pozostać w domu, aniżeli zaryzykować życie i mienie dla sprawy narodowej.

Oddział został zakwaterowany we wsi i majątku Dopiewo, później część w Konarzewie. Należy tutaj podziękować obywatelom ze wsi Dopiewo za ofiarność w pierwszych trzech dniach, w którym to czasie kwaterujący powstańców na swoim chlebie utrzymali, aż komendzie było możliwem zaprowadzić własne zaprowiantowanie z funduszów powiatu oraz dobrowolnych składek w gotówce i w naturaliach okolicznych ziemian i włościan. Podkreślić należy pomoc p. Skrzydlewskiej, żony dzierżawcy maj. Dopiewo, która się podziałem i wydawaniem prowiantu dla żołnierzy, spełniając funkcję tę rzadką akuratnością.

Pierwsze dni musiano zużyć na formowanie kompanii i na umundurowanie, mimo chęci najprędszego wyruszenia na wroga. Lecz Poznań uwiadomiony o formacji powstańczej w Dopiewie, zaraz po zajęciu stacji kolejowej, zadecydował pozostanie na miejscu, jako ewentl. rezerwę. Dopiero 5 stycznia 1919 r. miała jedna część Oddziału szczęście wziąć udział przy zdobywaniu lotniska Ławicy, druga w potyczce pod Wolsztynem, a trzecia pod Zbąszyniem. Od początku powstania w Wielkopolsce lotnicy niem. z Ławicy komunikowali się stale z Magdeburgiem, obserwując nasz oddział i zagrażając mu zarazem. Ówczesny głównodowodzący w Poznaniu p. Maciaszek chciał ugodowo zająć lotnisko w Ławicy. Tymczasem działalność lotników z Ławicy początkowo żadna, z dnia na dzień stawała się żywsza tak, że każdego, który miał trochę pojęcia o sprawach wojskowych, a nas specjalnie, musiała ich działalność niepokoić. Wobec kategorycznej odpowiedzi ówczesnego głównego dowódcy miasta Poznania p. Maciaszka, że Ławicę nie wolno brać siłą, udał się p. Kopa do dowódcy okręgu wojskowego O.W. I. p. Palucha i tamże wspólnie zadecydowali brać Ławicę siłą, nim będzie zapóźno. Obeznany dokładnie z terenem p. Kopa wypracował plan akcji. Część piechoty, która nie odeszła pod Wolsztyn dał nasz oddział, resztę, główną część z podległych mu formacji p. Mieczysław Paluch Dow. O. W. I. i to: 3 komp. Piechoty z por. p. Pinieckim, w tem oddział Kalinowskiego, dwie armatki z 7 granatami pod p. Kaz. Nieżychowskim oraz 30 konnicy, pierwszej konnicy Wlkp. tworzącej się pod p. Kaz. Ciążyńskim z temże na czele. Dowództwo nad całym objął p. Kopa. Wieczorem wydano poszczególnym dowódcom rozkaz obsadzenia do godz. 6-tej rano wyznaczonych im stanowisk przy lotnisku, a o godz. 7-mej miał się rozpocząć atak, o ile by dowództwo lotniska na podane warunki się nie poddało.

Warunki do poddania się załogi w lotnisku brzmiały:

1. Wolny wyjazd zagranicę li tylko z prywatną swa własnością,

2. Broń wszelka pozostaje na miejscu.

Akcja została przeprowadzona prawidłowo, wszystko na czas wykonane. O godz. 6.30 wysłano do lotniska 3 parlamentarjuszów. W czasie pertraktacji padł strzał z lotniska, wobec czego rozpoczęła się krótka i zaciekła strzelanina z jednej i drugiej strony. Niemcy albo spodziewali się czegoś, albo stale byli gotowi, gdyż od razu wszędzie rozpoczęli ogień, mianowicie z karabinów maszynowych. O godz. 7.30, kiedy trzy celne strzały armatnie wpadły w główny budynek lotniska, wywołując odpowiedni respekt i strach, cała załoga się poddała (5 oficerów i 200 żołn.), cały zapas aparatów, amunicji, benzyny itp. dostał się nienaruszony w nasze ręce. Straty z naszej strony były niewielkie, bo trzech rannych, u Niemców jeden zaś poległ i kilku lekko rannych. Na drugi dzień nadleciało kilku lotników niemieckich i wyrzuciło kilka bomb na zajęte przez nas lotnisko, wyrządzając nieznaczną szkodę. Spalił się jeden próżny barak i wyleciało kilkadziesiąt szyb. Potyczka pod Wolsztynem, w której brała większa część naszego oddziału także zakończyła się naszym sukcesem i to w dniu zdobycia Ławicy. Akcję inicjował i kierował nią p. Kazimierz Zenkteler z Buku. Śmiało jednak twierdzić można, że głownie do sukcesu przyczyniła się część naszego oddziału pod dow. p. Antoniego Szyftera z pp. Plucińskim i Czesławem Sobczyńskim, którzy celowo i akuratnie działając, główny atak przeprowadzili i tem samym szalę zwycięstwa na naszą korzyść przechylili. Miał nasz oddział tamże kilkunastu rannych, między innymi dowódcę kompani p. Czesława Sobczyńskiego. Poza tem miejsce miały, chociaż bardzo niebezpieczny epizod wybrania posterunku niemieckiego p. Antoniego Szyftera.

Akcja pod Wolsztynem dowiodła dokładnie, że z wrogiem takim, jak Niemcy trzeba się poważnie liczyć, chociaż najsilniej był wystraszony.

W tym czasie trzecia część oddziału naszego pod dowództwem p. Zygmunta Plucińskiego z p. Marynowiczem była czynna pod Zbąszyniem. Po tych potyczkach oddział nasz uzupełnił sobie kompletnie broń i amunicję oraz nieoszacowane ciężkie karabiny maszynowe tak, że nazajutrz przedstawiał poważną siłę, składającą się po przeformowaniu z 3 kom. piech. w ilości 500 bagnetów i 6 c.k.m. kompletnie zgraną i wypróbowaną w ogniu. Pana Sobczyńskiego, którego rana okazała się bardzo niebezpieczna, odwieziono do szpitala. Kompanie jego dołączono do drugiej. W dniu 9 stycznia 1919 r. złożył oddział w komplecie przepisaną przysięgę wierności N. Rz. Na uroczystym nabożeństwie w kościele w Konarzewie na sztandar, który ofiarowała oddziałowi p. Zygmuntowa Plucińska z Lusówka. Sztandar ten oddał później p. Z. Pluciński do Muzeum Wielkopolski. Gdzie dziwnym sposobem sam sztandar zginął, a zostały się tylko drzewce, które znajdują się w Muzeum Wojskowym w Poznaniu."

c.d.n. Kolejna część cyklu ukaże się w wydaniu marcowym.

III MISTRZOSTWA SOŁECTW

29 stycznia odbyły się III Mistrzostwa Sołectw Gminy Tarnowo Podgórne W Piłce Halowej OLD BOY o Puchar Przewodniczącego Rady Gminy. Do zawodów zgłosiło się 9 drużyn, które w eliminacjach zagrały w 3 grupach. Zwyciężyła drużyna Przeźmierowa, która zagrała w grupie finałowej z Sadami i Tarnowem Podgórnym.

Klasyfikacja końcowa:

  1. miejsce Przeźmierowo
  2. miejsce Tarnowo Podgórne
  3. miejsce Sady
  4. miejsce Wysogotowo
  5. miejsce Baranowo
  6. miejsce Lusowo
  7. miejsce Lusówko
  8. miejsce Kokoszczyn
  9. miejsce Swadzim

WIADOMOŚCI WĘDKARSKIE

Zarząd koła PZW w Tarnowie Podgórnym informuje swoich członków, że 19 lutego organizuje zawody podlodowe na Jeziorze Lusowskim. Zbiórka zawodników w Lusówku, na parkingu wiśniowym o godz. 9.00. Technika połowu dowolna. Osoby nie posiadające zezwolenia na wędkowanie będą mogli je wykupić na miejscu zbiórki - cena 8 zł. 29 stycznia odbyło się walne zebranie członków, na którym przedstawiono sprawozdanie z pracy zarządu i poszczególnych komisji za 2005 rok. Podczas spotkania przedstawiono również plan pracy i preliminarz budżetowy na 2006 rok. W 2006 roku zaplanowano:

  • 02.04.2006 - sprzątanie brzegów Jeziora Lusowskiego
  • 30.04.2006 - otwarcie sezonu wędkarskiego
  • 13-14.04.2006 - Puchar Bałtyku
  • 04.06.2006 - mistrzostwa tarnowskiego koła PZW
  • 23.07.2006 - zawody o Puchar Wójta Gminy
  • 27.08.2006 - zawody o Puchar Przewodniczącego Rady Gminy i posła Waldy Dzikowskiego
  • 08-10.09.2006 - zawody Bardo - Tarnowo Podgórne
  • 24.09.2006 - zawody spinningowe - Odra
  • 22.10.2006 - zawody spinningowe - Warta

Zwody międzygminne - termin do ustalenia.

Strona internetowa koła www.pzwtarnowo.horst.sk

Zezwolenia na Jezioro Lusowskie można wykupić w sekretariacie koła w Tarnowie Podgórnym przy ulicy Poznańskiej w każdy wtorek od godz. 17.00 - 19.00 lub w Tarnowie Podgórnym przy ulicy Cichej tel. 061 8146 448.

Uwaga - w dniach 25 i 26 lutego zostaną rozegrane Mistrzostwa Polski w wędkarstwie podlodowym. Pod uwagę wzięto dwa jeziora - Kierskie i Lusowskie, o wyborze ostatecznym zadecyduje sędzia główny. Wybór zostanie podany w prasie.

Marek Perz

WIEŚCI Z WODY

Wyniki IV edycji konkursu wędkarskiego organizowanego pod patronatem "Sąsiadka-Czytaj" na złowienie największej ryby w roku 2005 na Jeziorze Lusowskim. Bezkonkurencyjnym okazał się kolega Sebastian Perz z Lusówka, łowiąc swoje okazałe karpie rano 23 października. Jeden karp ważył 15.20 kg. drugi 14.20 kg. Wyróżnić należy także kol. Ireneusza Urbanka. Rano 18 września złowił karpia z którym zajął III miejsce. Karp ważył 9.80 kg i co najważniejsze zaraz po złowieniu został zmierzony, zważony, zrobione zostało zdjęcie pamiątkowe i w dobrej kondycji wrócił do jeziora. Czwarte miejsce należy również do kol. Irka Urbanka 08 lipca w nocy złowił karpia o wadze 9.50kg. Piąte miejsce zajął kol. Stanisław Sikorski 16 czerwca około godz.21 złowił w Lusowie szczupaka o wadze 5.55 kg. Jak co roku sponsorzy licznie dopisali i ufundowali wiele cennych nagród. Tradycyjnie nagrody będzie wręczał Robert Taszarek trener kadry narodowej polskich spinningistów. Uroczystość odbędzie się 28 lutego w Urzędzie Gminy Tarnowo Podg. o godz. 17.00. Po wręczeniu nagród spotkanie z Robertem Taszarkiem, na które wszystkich bardzo serdecznie zapraszamy!

Marek B.