Wyróżnienia

Trzecie miejsce w konkursie Podium na serwerze Republiki WWW

Bannery

Gmina Tarnowo Podgórne Forum mieszkańców Gminy Tarnowo Podgórne Sąsiadka - Czytaj - bezpłatne pismo Gminy Tarnowo Podgórne Bezpłatna Gazeta Gołąbek TarNowa Kultura - Informator Gminnego Ośrodka Kultury SEZAM Gminny Ośrodek Kultury SEZAM Nakarm głodne dziecko - wejdz na stronę www.Pajacyk.pl BYKOM-STOP - Poprawna pisownia i ortografia w Internecie Valid XHTML 1.0!

Kontakt

lusowo@lusowo.info.pl

Sąsiadka-Czytaj - Inne


...A HISTORIA SIĘ POWTARZA

Bezpowrotnie minęły już wakacje, okres kanikuły lipcowo - sier-pniowej, skończył się czas obezwładniających upałów, paraliżujących wszystkich i wszystko, przenoszących olbrzymie pożary i jeszcze większe straty finansowe. Dzieci i młodzież powracają do szkoły, a prawie wszyscy dorośli do intensywnej pracy.

Wybierając temat odpowiedni do aktualnego felietonu w dziale historycznym, byłem już skłonny przypomnieć dzieje Przeźmierowa, kiedy niespodziewanie w wiadomościach wieczornych zobaczyłem korespondencje z Niemiec, która wstrząsnęła mną do głębi. Myślę tutaj o neonazistowskich bojówkach - chyba trzeba nazwać rzecz po imieniu, prowadzących wielogodzinne, ba - w Rostocku i Eisen-bultenstadt - wielodniowe boje z policją w imię rasistowskich ksenofobii skierowanych przeciwko azylantom. Nie poruszam tego tematu przypadkowo, ale z głębokim rozmysłem. Oczywiście można powiedzieć, że ekstremiści są wszędzie tam, gdzie tylko istnieją jakieś nieprawidłowości społeczne, ale ...historia się jednak powtarza.

Wrzesień jest miesiącem, w którym obchodzimy rocznicę wybuchu jednej z najkrwawszych wojen współczesnych, wojny spowodowanej przez siły społeczne ożywione podobnym duchem pogardy i nietolerancji, uznawania nierówności rasowych, czy kultywowania brutalnej siły i przemocy, które przez długi czas pozostawały nieocenione i zlekceważone przez zadowoloną z siebie Europę.

Dlatego też ku przestrodze i pamięci postaram się przypomnieć te tragiczne wydarzenia w formie skróconego kalendarium września 39 roku w naszej gminie, rozpoczynając od ostatnich dni sierpnia.

23 sierpnia

"cicha mobilizacja" żołnierzy wojsk technicznych i lotnictwa z terenu Lusowa, Tarnowa,Lusówka, Przeźmierowa

25 sierpnia

zawieszenie komunikacji lotniczej do Niemiec, zakaz połączeń telefonicznych, zamknięcie przejść granicznych z Polską

28 sierpnia

mobilizacja powszechna w Polsce, powołanie rezerwistów z całej gminy, rozpoczęcie patroli członków LOPP /Ligi Obrony Powietrznej Państwa/

29 sierpnia

przez Tarnowo przejeżdża personel niemieckiego konsulatu z Poznania z konsulem generalnym - wprowadzono w życie plan "Z" przewidujący wycofanie z rejonów nadgranicznych urzędników administracji państwowej i policji

do Tarnowa docierają pierwsze kolumny uciekinierów z powiatów pogranicznych. Dla nich zorganizowano punkt etapowy /noclegi/ przy kościele parafialnym

30 sierpnia

zarządzenie wojewody w gminach. Wg wspomnień pana Siekierskiego, urzędnika gminy Tarnowo, zniszczono istotną część dokumentów gminnych

wieczorem nieznani sprawcy podpalają stogi zboża w Jankowicach i majątku Marcelin,

31 sierpnia

zawiesza działalność poczta, nadzór nad łącznością i komunikacją przejmuje wojsko

w godzinach popołudniowych przez Tarnowo konwojowane są grupy internowanych Niemców z pow. międzychodzkiego

1 września

wybuch działań wojennych

naloty bombowe na lotnisko na Ławicy przez grupę samolotów bombowych przelatujących nad Rumiankiem - Dopiewem i atakujących od południa, komendant policji państwowej, pan Chrzanowski

w Kokoszczynie ma miejsce incydent z Niemcami nie przestrzegającymi zarządzenia o zaciemnieniu okien,

2 września

samoloty bombowe pozorują atak na Ławicę, a następnie bombardują rejon lasów Palędzie -- Lusowo, w których rozlokowany był sztab poznańskiej brygady ON

w trakcie powrotu część samolotów zrzuciła kilka bomb na budynek pałacu w Rumianku /gdzie zginęło jedno dziecko/ i obok zabudowań na Karolewie

późnym popołudniem wycofują się oddziały 14 dyw. piechoty /58 pp/ stacjonujące na zachód od Poznania

ewakuują się pracownicy UG. naczelnik poczty pan Chęćka oraz rozpoczyna się ruch wojsk osłonowych 14 dyw. piechoty w kierunku granicy pod Zbąszyniem i Międzychodem, przez Tarnowo przejeżdża 71 dywizyjna komp. kolarzy pod dow. ppor. P. Jasińskiego,

3 września

na terenie gminy rozlokowane zostają pododdziały Podolskiej Brygady Kawalerii. 9 pułk ułanów w rejonie Wysogotowo - Przeźmierowo, 14puł. rejon Skórzewo - Plewiska, odwodowy 6 puł. blokuje szosę berlińską pod Gajem Wielkim

oddział Obrony Narodowej stacjonujący na Ławicy prowadzi prace fortyfikacyjne w lesie pod Przeźmierowem, przygotowując stanowiska artyleryjskie

4 września

wojska niemieckie z Grupy Armii Sud wydzielają część od- działów w "Gruppe Giennatj" poc dowództwem gen. Ludwiga von Giennath, która ma za zadanie oponowania rejonu Poznaniu. Vr skład tej grupy wchodzą: 252 dyw piechoty, 183 pułk obrony kraju Landwehry, 12, 13 i 14 ochron) pogr. 12 oddz. och. pogr. / w tym 27 komp. marszowa/ ma za zadanie działania na osi Opalemca-Tamowo-Oborniki.

5 września

wojska regularne wycofywały się za linię Warty. Na zach. od Poznania patrolują oddz. Straży Obywatelskiej 35 pluton junaków PW z por. Kujawą stacjonuje na krótko w Tarnowie.

6 września

oddz. niemieckie zajmują Oborniki, Rogoźno, Sieraków i Szamotuły,

8 września

zajęte Grodzisk, Opalenica. Buk

tego samego dnia nominację na komisarza - zarządcę cywilnego Wielkopolski otrzymał Artur Greiser. Nominację przyjmuje we Frankfurcie n/Odrą,

9 września

rejon Tarnowo zajmuje 1 pułk Grenzschutzu z 12 oddz. ochrony pogranicza. Samą wieś zajmują żołnierze 27 komp. marszowej pod dow. mjr von Sahera. Dowódca tego pododdziału poleca zebrać się wszystkim Polakom, przekazując zarządzenie o obowiązku zdania rowerów, broni i radioodbiorników. Żołnierze zajęli gmachy publiczne, zerwali flagi i godła narodowe.

10 września

wprowadzenie godziny policyjnej dla Polaków

wkroczenie pierwszego oddz. SS Einsatzkommando I z pierwszym komendantem Poznania gen. Alfrem von Volland-Bochel-breg

12 września

zmotoryzowany oddział SS Einsatzgruppe IV z Frankfurtu n/Odrą wkracza od strony Pniew do Poznania, wraz z oddz. policji pod dowództwem briegatefuhrera SS Muhlenbrucha. Pierwsza placówka terenowa policji została wydzielona z tych sił i usadowiona w Gaju Wielkim. Jej głównym przeznaczeniem było aresztowanie Polaków wg przygotowanych wcześniej list przez Gestapo: uroczystość przejęcia Poznania i okręgu przez Wehrmacht. Biorą w niej udział volksdeutche z wszystkich okolicznych wsi, m.in. z Tarnowa.

15 września

pierwsze aresztowania w okolicy. Wszyscy aresztowani gromadzeni są w Gaju, skąd kolumnami odsyłani do Poznania do więzienia w Forcie VII.

W tym czasie zostali aresztowani między innymi Schlaps Edmund z Kokoszczyna rozstrzelany 28 października w egzekucji nad Rusałką lub w Zakrzewie, Skrzypczak Władysław z Kokoszczyna, rozstrzelany 29.10 chyba w Zakrzewie, Adamczak Jan z Rumianka, zamordowany w Domu Żołnierza w Poznaniu we wrześniu 39 r., Żmudziński Stefan z Kokoszczyna, aresztowany już 11 września rozstrzelany 29.10 w nieznanym miejscu, Konstanty Dziewulski - właściciel Jankowic oraz Henryk Kwilecki - ziemianie, rozstrzelani w Zakrzewie.

8 październik

inkorpowanie ziem Wielkopolski jako okręgu Warthegau do Rzeszy Niemieckiej. Jest to moment usankcjonowania prawnego grabieży ziem polskich po bezprawnej napaści na nasz kraj i definitywne przekazanie zarządu terenami władzom cywilnym z gauleretem Greiserem na czele. Rozpoczęła się wieloletnia okupacja hitlerowska.

J.Z.P.



NIEZNANE DZIEJE MOGIŁY GEN. JÓZEFA DOWBORA MUŚNICKIEGO

Przystępując do opisania dziejów mogiły postaci historycznej o wielkich zasługach w okresie walk o niepodległość Polski po zaborach, jaką był bezsprzecznie gen. broni Józef Dowbor Muśnicki, najpierw jako dowódca i organizator pierwszych wojsk polskich w czasie I wojny światowej, tj. I Polskiego Korpusu na wschodzie z siedzibą w Bobrujsku nad Berezyną, a następnie jako naczelny dowódca powstania wielkopolskiego 1918/19 roku oraz organizator wspaniałej armii wielkopolskiej - jest z wielu względów słuszne i celowe przybliżenie w największym skrócie gwoli sprawiedliwości dziejowej, szczególnie młodszym pokoleniom polskim, tego ponad miarę nieprzeciętnego, a tak - niestety - zapomnianego Polaka.

Nadmienię na wstępie, iż miałem zaszczyt znać osobiście gen. Józefa Dowbora Muśnickiego w czasie moich studiów (lata 1930-34), gdyż był on ojcem mej Korporacji Akademickiej LECHIA na Uniwersytecie Poznańskim. Miałem też w związku z tym na jego wydanym w 1935 r. pamiętniku pt. "Moje wspomnienia" zaszczytną i wręcz proroczo zobowiązującą mnie dedykację, która brzmiała następująco: "Sylwester Kubera jako Lechita niech wie, że o nim jako o kochanym synu stale pamiętam - Józef Dowbor Muśnicki-Ojciec Korporacji". Niestety, książka ta uległa zniszczeniu w trakcie obrony Warszawy we wrześniu 1939 roku. I właśnie ta dedykacja przez wiele dziesiątków lat, a także dzisiaj, mobilizuje mnie w różnych okolicznościach do wdzięcznej pamięci o najwybitniejszym na przełomie dziejów generale - Polaku, tak pokrzywdzonym przez różne celowe sploty zdarzeń, a przez to zarazem nie wykorzystanym dla dobra Ojczyzny w momencie największego zagrożenia jej bytu w 1920 roku. Powołując się przy tym na opinię znawców tematu (łączenie z historykami wojskowymi), należy tu podkreślić, że gen. Dowbor z wszystkich generałów Polaków w zaborczej armii rosyjskiej i austriackiej (jak wiadomo - w armii pruskiej żaden Polak nie był generałem) miał największe doświadczenia wojskowo-wojenne, będąc podczas I wojny światowej nie tylko dowódcą korpusu rosyjskiego, ale jako jedyny Polak pełnił nawet obowiązki szefa sztabu armii. Był nadto ogólnie znany ze swej prężności i niepospolitych zdolności organizacyjnych.

Nic dziwnego zatem, że w wyniku obrad Ogólnego Zjazdu Wojskowych Polaków w Piotrogrodzie 6 czerwca 1917 r. powołano go na dowódcę i organizatora pierwszych samodzielnych wojsk polskich po zaborach. Gen. Dowbor wśród trudnych do opisania przeciwności związanych z chaosem rewolucyjnym w Rosji w stosunkowo krótkim czasie zorganizował I Polski Korpus, który w końcowej fazie swego istnienia (maj-czerwiec 1918) liczył około 30 tysięcy żołnierzy, obejmujących wszystkie rodzaje broni, łącznie z lotnictwem. W I Korpusie działały również szkoły oficerskie i podoficerskie, nawet drużyny skautów wojskowych. Po rewolucji październikowej 1917 r. zmieniła się sytuacja polityczna w Rosji. Rząd Lenina widząc uniezależnienie się 1 Korpusu od władz sowieckich - zażądał rozbrojenia wojsk polskich, w związku z czym doszło do regularnych i zwycięskich walk I Korpusu z bolszewikami.

Należy w tym miejscu zaznaczyć, że gen. Dowbor wykazując duży zmysł polityczny i dążąc do uzyskania oparcia politycznego dla I Korpusu Polskiego podporządkował się w zaistniałej sytuacji warszawskiej Radzie Regencyjnej (ówczesnej namiastce władzy polskiej), która przyjęła wówczas patronat nad I Korpusem Polskim. Jednak na skutek nacisku Niemców Rada Regencyjna z przyjętego patronatu zrezygnowała, zwalniając I Korpus ze złożonej przysięgi.

W tej sytuacji, po zawartym 3 marca 1918 r. traktacie w Brześciu n. Bugiem między Rosją bolszewicką i Niemcami, Niemcy zażądali od. gen. Dowbora rozwiązania I Korpusu. W następstwie tego gen. Dowbor, jako doświadczony dowódca wojskowy i mający za sobą nieprzeciętne sukcesy bojowe na licznych polach walk, podjął po naradzie ze swym sztabem jedynie słuszną decyzję honorowego rozwiązania Korpusu, ponieważ zdawał sobie sprawę, że absurdem jest toczenie walk na dwa fronty z wielokrotnie większymi siłami wrogów, a co doprowadziłoby do unicestwienia pierwszych wojsk polskich, co za tym idzie - do utraty bardzo zdolnej kadry dowódczej, w tym m.in. generałów: Daniela Konarzewskiego, Wacława Iwasz-kiewicza, Gustawa Paszkiewicza, Władysława Andersa i wielu innych. Tej decyzji sprzeciwiały się kręgi obozu legionowego. Trzeba tu dodać, że przed ostatecznym rozwiązaniem Korpusu gen. Dowbor zebrał wyższe kadry oficerskie, rozkazując im, aby po powrocie do kraju utrzymywali stały kontakt ze swoimi jednostkami w perspektywie bliskiego już zwycięstwa Ententy. I kiedy zbliżał się upragniony koniec wojny, to właśnie Dowborczycy jako pierwsi zorganizowali już 14 października 1918 r. potężną manifestację, defilując w szyku wojskowym ulicami Warszawy, co spotkało się z żywiołową reakcją zebranych na trasie przemarszu tłumów. Manifestacja ta miała pokazać ludności polskiej i Radzie Regencyjnej, że istnieją już zorganizowane kadry polskiego wojska, które oczekują tylko historycznej chwili. Pierwsza taka chwila nadeszła w dniach 10 i 11 listopada 1918 r. Wówczas to Dowborczycy jako pierwsi w zorganizowanych jednostkach wojskowych przystąpili w Warszawie do rozbrajania Niemców i z bronią w ręku opanowali kolejowy dworzec główny, zamek królewski, odwach, a nawet na pewien czas zatrzymali niemieckiego generała - gubernatora warszawskiego Hansa Hartwiga von Beselera.

Kolejna wielka karta w życiorysie Generała - to okres powstania wielkopolskiego 1918/19 r. Z uwagi na to, że w momencie wybuchu powstania wśród Wielkopolan z armii pruskiej nie było żadnego wyższego oficera dla dowodzenia walkami powstańczymi, Komisariat Naczelnej Rady Ludowej zwrócił się już 28 grudnia 1918 r. do Naczelnika Państwa Polskiego - Józefa Piłsudskiego o zaproponowanie odpowiedniego generała dla dowodzenia powstaniem. Piłsudski zaproponował Naczelnej Radzie Ludowej dwóch generałów wywodzących się z armii carskiej: Józefa Dowbor Muśnickiego i Eugeniusza Hennig Michaelisa. Naczelna Rada Ludowa już 1 stycznia 1919 r. powiadomiła Józefa Piłsudskiego, iż z dwóch proponowanych kandydatów wybrała gen. Józefa Dowbor Muśnickiego. Po pertraktacjach między Komisariatem Naczelnej Rady Ludowej a gen. Dowbo-rem, ten ostatni objął formalnie po pierwszym dowódcy - majorze Stanisła wie Taczaku - dowództwo nad powstaniem wielkopolskim 16 stycznia 1919 r. W tym miejscu wypada podkreślić, że gen. Dowbor, jako słuszny warunek objęcia funkcji głównodowodzącego powstania, uznał zorganizowanie regularnej armii, co - jak się później okazało - było podstawą sukcesu powstania wielkopolskiego -jedynego w pełni zwycięskiego zrywu powstańczego na przestrzeni polskich dziejów!

Wybór gen. Józefa Dowbora Muśnickiego na głównodowodzącego powstaniem okazał się wyjątkowo trafny, bo dzięki swym zdolnościom organizacyjnym gen. Dowbor zorganizował ogromną armię, która w końcowym stadium liczyła 93.686 żołnierzy, w tym 1.642 oficerów (stan z 1 listopada 1919). Ta wspaniale wyszkolona armia wielkopolska odegrała decydującą rolę w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku, łącznie z "Cudem nad Wisłą". Najbardziej wiarygodnym potwierdzeniem zasług Generała i jego armii są dwie wypowiedzi: pierwszego naczelnego dowódcy powstania wielkopolskiego - gen. Stanisława Taczaka oraz czołowego członka Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej - Władysława Seydy. Pierwszy z nich jesienią 1958 r., krótko przed swoją śmiercią (zmarł 2 marca 1960 r.), w trakcie swoich wspomnień o powstaniu wobec grona odwiedzających go członków Korporacji Akademickiej LECHIA (której gen. Stanisław Taczak był filistrem "honoris causa") oświadczył: "...To był majstersztyk, co zrobił gen. Dowbor Muśnicki na odcinku zorganizowania Wojsk Wielkopolskich..." Z kolei Władysław Seyda żegnając generała Dowbora 30 października 1937 r. w czasie uroczystości pogrzebowych i mieniem społeczeństwa wielkopolskiego wypowiedział jakże znamienne słowa wdzięczności pod jego adresem: "...To wielkie dzieło zorganizowania Wojsk Wielkopolskich pozostanie na zawsze dla społeczeństwa Wielkopolski tytułem do najwyższej czci i wdzięczności wobec generała Dowbora. I dopóki pamięć walk o wyswobodzenie nie zaginie w sercach synów Wielkopolski, dopóty trwać będzie w nich także obraz marsowej postaci Generała, jako głównego twórcy jej wojsk..."

Tyle tytułem koniecznego wstępu, obejmującego również wiele nieznanych, przemilczanych, a nawet często i celowo przeinaczanych faktów.

Na tle opisanych powyżej nieco szerzej (co było nieodzowne) autentycznie historycznych zasług Generała tak dla całej Polski, a w szczególności dla Wielkopolski, przejdę w następnym numerze do naświetlania nieznanych kolei mogiły tej historycznej postaci.

Sylwester Kubera



NIEZNANE DZIEJE MOGIŁY GEN. JÓZEFA DOWBORA MUŚNICKIEGO (II)

Losy powojenne sprowadziły mnie do Poznania dopiero wiosną 1948 r. Już w niedługi czas potem, mając na uwadze, że nikt z rodziny Generała nie żyje, wysunąłem w gronie Lechitów myśl odwiedzenia jego mogiły w Lusowie -- Batorowie. Wówczas Koledzy - uwzględniając świtający "sławetny" okres stalinowski i bardzo możliwe niepożądane konsekwencje tych odwiedzin - nie zaakceptowali mej propozycji. Wkrótce sam mogłem przekonać się o słuszności stanowiska mych Kolegów, bowiem przez najbliższy okres jako pracownik przedwojennego Ministerstwa Skarbu oraz żołnierz Armii Krajowej byłem szykanowany przez władze komunistyczne Polski.

Gdy po nadejściu "odwilży" październikowej 1956 roku klimat polityczny nieco zelżał - zmobilizowałem grono powstańców wielkopolskich oraz Lechitów i w dniu 27 stycznia 1957 r. pojechaliśmy do Lusowa, gdzie na cmentarzu znajdowała się mogiła kryjąca doczesne szczątki generała. Widok był dla nas szokujący!!! Skromna, przedwojenna mogiła była całkowicie zaniedbana, porosła trawą i chwastami, a prosty drewniany krzyż żołnierski był ugniły i leżał na ziemi. Wstrząśnięci widokiem mogiły głównodowodzącego powstaniem wielkopolskim jeszcze tego samego dnia postanowiliśmy zdać relację z tych odwiedzin na łamach poznańskiej prasy. Chcąc, by nasza relacja mogła ukazać się w prasie, osobiście zebrałem pod nią ponad 20 podpisów żyjących powstańców wielkopolskich /m.in. płka Rataja, artysty rzeźbiarza Edwarda Ilaupta i in./ i następnie wspomniane pismo złożyłem w redakcji Expressu Poznańskiego, która w numerze 40 z 16 lutego 1957 r. zamieściła artykulik pt. "Jeszcze o powstaniu wielkopolskim..."z fragmentem naszej relacji. Na końcu tego artykułu znalazły się następujące słowa: "...Obecnie, byli uczestnicy i weterani Powstania słusznie domagają się, aby opuszczonym grobem zajął się Związek Bojowników o Wolności Demokrację, a władze wojskowe przejęły opiekę nad mogiłami Generała i wielu innych powstańców wielkopolskich..." Niestety! Apel powyższy pozostał bez echa!...

Nie spodziewając się oficjalnego zainteresowania się przez ZBOWiD oraz wojsko zaniedbaną mogiłą - Lechici w miarę posiadanych możliwości uporządkowali generalską mogiłę w 1957 roku. Wykorzystano przy tym stary, przedwojenny krzyż z mogiły, który po konserwacji wmontowano w odpowiednią kamienną obudowę, umieszczając zarazem u podnóża krzyża marmurową tablicę z następującym napisem:

JÓZEF DOWBOR MUŚNICKI GENERAŁ BRONI, NACZELNY DOWÓDCA POWSTANIA WLKP. 1918/19, ORGANIZATOR WOJSK WIELKOPOLSKICH 1867 - 1937 R.I.P." W górze, pomiędzy literami S.P. umieszczono krzyż dowborczykowski.

Od tego momentu przez najbliższe 27 lat (aż do 1984 r.) Lechici na stałe objęli opiekę nad generalską mogiłą m.in. konserwując stale przedwojenny krzyż drewniany, który dla nas był jedyną cząstką przedwojennej mogiły. Nasze działania spowodowały pewne zainteresowanie mogiłą Generała miejscowej drużyny harcerskiej. Inicjatywa tej opieki wyszła od nauczycielki miejscowej szkoły - p. A. Grajek.

Po uporządkowaniu przez nas mogiły w sposób opisany powyżej - do proboszcza parafii w Lusowie po pewnym czasie zgłosił się zamieszkały poza granicami bratanek gen. Józefa Dowbora - syn również generała, Konstantego Dowbora Muśnickiego, zostawiając na plebanii pewną kwotę na dalsze prace porządkowe przy mogile. Z tych funduszy wykonano kamienne (lastryko) obramowanie mogiły.

Z uwagi na to, że długoletni okres czasu spowodował w końcu nadmierne zniszczenie przedwojennego krzyża - zaistniała konieczność postawienia trwałego pomnika nagrobnego w miejsce krzyża i tablicy z 1957 r. Stało się to możliwe tylko dzięki znacznej dotacji na ten cel ze strony zamożnego Lechity, osiadłego po wojnie w Kanadzie - p. Heliodora Radomskiego. Koncepcją i realizacją nowego, okazałego pomnika nagrobnego z granitu zająłem się wspólnie z filistrem naszej Korporacji - ks. kanonikiem Arnoldem Marcinkowskim, przewodniczącym Komisji Artystyczno - Konserwatorskiej Kurii Arcybiskupkiej w Poznaniu. Wykonanie pomnika zleciliśmy znanemu zakładowi kamieniarskiemu Henryka Grysia w Kościanie. Owocem i zakończeniem powyższych starań była wielka i niespotykana manifestacja patriotyczna w Lusowie dnia 20 października 1984 roku przy licznym udziale powstańców wielkopolskich, żyjących jeszcze Lechitów . oraz licznych rzesz miejscowego i okolicznego społeczeństwa,a także młodzieży. Wspaniała organizacja i oprawa tejże uroczystości była zasługą lusowskicgo proboszcza - ks. Ignacego Karge. Uroczystości rozpoczęła msza święta w miejscowym kościele, celebrowana przez Jego Ekscelencję Biskupa ks. Tadeusza I-ttera, który wygłosił w czasie mszy okolicznościową, patriotyczną homilię. Po mszy św. zgromadzeni przemaszerowali w wielkim pochodzie na pobliski cmentarz, by uczestniczyć w uroczystości poświęcenia nowego monumentu na grobie Generała. Mnie przypadł zaszczyt wygłoście okolicznościową mowę, ukazującą postać Generała i jego zasługi dla narodu polskiego. W zakończeniu powiedziałem: "...Chcąc zachować życie musimy pamiętać o naszej ziemi ojczystej, o grobach na niej i o nowszej historii, którą nam chcieli wydrzeć każdorazowi wrogowie Polski. W świetle zaś powyższych słów należy bez przesady stwierdzić, że ten wielki zaszczyt dla Lusowa i okolicy, iż na tym cmentarzu i w tej mogile spoczywa snem wiecznym wybitny Polak zapisany chwalebnie na kartach naszej Ojczyzny. Za szczyt ten jednak, jak każdy zaszczyt wiąże się z obowiązkami, a w tym głównie z obowiązkami opieki nad historycznym grobem. Ponieważ zaś Lechici pamiętający o tej generalskiej mogile przez bliskio 30 lat odchodzą już w zaświaty, przeto zwracają się z gorącym apelem do każdorazowego gospodarza tego dekanatu, do każdorazowego gospodarza tej parafii, do wszystkich tutejszych mieszkańców oraz do młodzieży o otoczenie żywą i stałą opieką tej mogiły dowódcy powstania wielkopolskiego, wokół której zgromadziła nas dziś tak licznie ta podniosła uroczystość. Prosimy zarazem o przekazywanie tego patriotycznego obowiązku kolejnym pokoleniom Polaków, którzy przyjdą po Was..."

Z kolei w imieniu prezydium Krajowej Komisji Weteranów Powstania Wielkopolskiego w Poznaniu przemawiał ś.p. ppłk adwokat Michał Lorkiewicz. Po tych wystąpieniach JEBp Ks. Tadeusz Etter dokonał poświęcenia granitowego pomnika, a wyjątkowo liczne delegacje społeczeństwa i młodzieży złożyły wieńce i wiązanki kwiatów, które całkowicie przykryły obszerną generalską mogiłę.

Na grobowym monumencie w górze umieszczono krzyż dowborczyków, a poniżej następujący napis wyryty w granicie:

JÓZEF DOWBOR MUŚNICKI, GENERAŁ BRONI I KORPUSU W.P. BOBRUJSK 1917-18, GŁÓWNODOWODZĄCY POWSTANIEM WLKP. 1918/19, ORGANIZATOR WOJSK WIEL.KOPOI.SKICH. 1867 - 1937. SŁUŻYŁ WIERNIE BOGU I OJCZYŹNIE. Nieco niżej odlana w brązie pamiątkowa odznaka Wojsk Wielkopolskich, natomiast w podstawie pomnika wyryto następujący napis: OJCU KORPORACJI AKADEMICKIEJ LECHIA - PAMIĘTNI LECHICI.

W związku z postawieniem nowego pomnika nagrobnego dotychczasowa marmurowa tablica z 1957 r. została wmurowana przy wschodnim, bocznym wejściu do lusowskiego kościoła. Wypada mi tutaj podkreślić, że obecny proboszcz Lusowa - ks. Ignacy Karge od chwili objęcia parafii wykazuje po dzień dzisiejszy żywe zainteresowanie generalską mogiłą służąc zawsze potrzebną pomocą.

W kilka lat później mogiłę uzupełniliśmy jeszcze jednym granitowym elementem, umieszczonym na jej froncie. Tą płytą upamiętniliśmy spoczywającą także w tej mogile żonę Generała - Agnieszkę z Korsuńskich Dowbor Muśnicką (zm. 1920 r.) oraz dwie córki Generała: Janinę Lewandowską (zginęła w 1940 r. w Katyniu) oraz Agnieszkę Dowbor Muśnicką (zamordowaną przez hitlerowców w 1940 r. w Palmirach).

Mam satysfakcję, że od uroczystości w 1984 r. obserwuje się większe zainteresowanie postacią i mogiłą Generała. Jednocześnie pisząc o zapomnianej, a tak zasłużonej dla Wielkopolski i Polski postaci gen. Józefa Dowbora Muśnickiego oraz o jego mogile - myślę, że wyrażam winną wdzięczność i podziękowanie Generałowi, a ojcu mej Korporacji Akademickiej LECHIA, za przytoczoną w pierwszej części zaszczytną, a zarazem zobowiązującą dedykację na posiadanym przed wojną egzemplarzu "Moich wspomnień" generała Dowbora.

Sylwester Kubera